Jak nie zbankrutować w Australii? 10 praktycznych porad.

By on December 18, 2015

Dostajemy sporo zapytań odnośnie naszej podróży w Australii. W Internecie, szczególnie na nieocenionych blogach podróżniczych jest mnóstwo informacji – w głównej mierze dotyczących aspektów, które interesują nas najbardziej – tych finansowych. W końcu każdy z nas chciałby przeżyć świetną przygodę, która jednocześnie nie zrujnuje naszego portfela. Bazując na naszej krótkiej wizycie dorzucimy do blogosfery jeszcze kilka porad. Mamy nadzieję, że z nich skorzystacie! 🙂

Nasza australijska przygoda trwała dokładnie 3 tygodnie i kosztowała nas 91 USD dziennie. Przyznam szczerze, że przed przylotem do krainy Down Under nie odrobiliśmy do końca pracy domowej i nie mieliśmy z pewnością tej wiedzy, którą mamy teraz. Wiązało się to z tym, że na bieżąco szukaliśmy informacji co, gdzie, jak i za ile – czasami tracąc niepotrzebnie czas i… pieniądze. Początkowy plan (jeszcze przed wylotem z Polski) zakładał, że z Azji polecimy tanimi liniami do Gold Coast, wypożyczymy kampera i oddamy go w Sydney. Gdy byliśmy w hostelowym pokoju w malezyjskiej Melace, znaleźliśmy jednak super okazję z Bali do Cairns. Co tu dużo pisać – po 5 minutach czekały na skrzynce mailowej potwierdzenia zakupu lotu 😉 Plan to tylko plan, a my nie mamy problemu żeby go czasem zmienić!

Jak zatem tanio “ogarnąć” Australię?

1. Upoluj lotniczą okazję!

Jeżeli wybieracie się do Australii z Polski, czeka Was lot na drugi koniec świata. Kilkanaście/kilkadziesiąt godzin w samolocie, minimum z jedną przesiadką. To nie jest oczywiście nic strasznego. Jedyną odstraszającą rzeczą może być tylko i wyłącznie cena biletu. Nie korzystając z żadnej promocji lotniczej, może to być nawet w granicach 5 tys. zł. Ustawcie więc alerty, sprawdzajcie wyszukiwarki, strony z super dealami jak fly4free i kalendarze (nasze ulubione to momondo, skyscanner). Kilka razy widzieliśmy świetne okazje z Polski do Australii w granicach 2000-2500 zł. Warto rozważyć również opcje wylotu z innych europejskich miast, czy też pokombinować jak najtaniej dostać się do Azji Południowo-Wschodniej (popularne huby przesiadkowe tanich linii lotniczych to szczególnie Kuala Lumpur – Air Asia oraz Denpasar – Jet Star). Promocje do Azji zdarzają się dużo częściej, niż do Australii. Powodzenia!

Source: tumblr

Source: tumblr

2. Wypożycz kampera bez one way fee albo zrób relokację.

Na 2 dni przed wylotem do Australii z indonezyjskiego Denpasar, przeszukaliśmy dobrze internet w celu znalezienia relokacji. Zarówno z rezerwacją jak i osobistym odbiorem nie było najmniejszych problemów. 4-osobowego kampera zarezerwowaliśmy przez firmę Jucy i kosztował nas 1$ dziennie! Od pierwszego dnia pobytu mieliśmy więc już dach na głową i środek transportu. Relokacja ma jednak też minusy. Dokładniej pisaliśmy o tym TUTAJ.
Z kolei przy wyborze kampera na drugi, dwutygodniowy odcinek trasy, kierowaliśmy się przede wszystkim brakiem opłaty za oddanie kampera w innym mieście. Takiego deala znaleźliśmy na Travellers Autobarn. Opłata ta wynosi w zależności od firmy 150-250$. Wiadomo, że zdecydowanie bardziej warto wydać tą kwotę na paliwo, jedzenie czy inne przyjemności! 🙂 Szukajcie więc takich ofert!

PIerwszy dzień ze Smoczym Korniszonem. Bez one way fee.

PIerwszy dzień ze Smoczym Korniszonem. Bez one way fee.

3. Nie dopłacaj za opcje dodatkowe.

Zarówno przy relokacji czy wypożyczeniu kampera, gdy wypełniamy online wszystkie niezbędne rubryki z danymi, pojawia się na koniec rubryka z dodatkowymi opcjami.
Najczęściej należą do nich: nawigacja, krzesła/stoliki turystyczne, namioty – jeśli nie są na standardowym wyposażeniu, przedpłacone uzupełnienie butli z gazem, itd. Wybór opcji zależy oczywiście od firmy. Ceny podane są za dzień, więc np. przy 3-tygodniowym wypożyczeniu kampera i dziennej opłacie za GPS (niech to będzie 7$) zbiera nam się na koniec niezła sumka 147$ ~ 412 zł. Mniej więcej tyle zapłaciły dwie Niemki, które spotkaliśmy przy oddawaniu kampera w Brisbane. A przecież możemy zabrać ze sobą GPS z wgraną mapą, ściągnąć aplikację maps.me i pobrać mapę Australii, czy ostatecznie nawet kupić takowy w Azji i sprzedać na australijskim gumtree (i jeszcze na nim zarobić 😉 ).
My korzystaliśmy z maps.me i pomimo paru niedociągnięć, jest to jedna z najbardziej użytecznych aplikacji!

Maps.me w wersji pro jest do ściągnięcia za darmo. Wystarczy tylko ściągnąć mapy.

Maps.me w wersji pro jest do ściągnięcia za darmo. Wystarczy tylko ściągnąć mapy.

4. Zabierz więcej znajomych lub znajdź nowych przez internet.

Wydaje mi się, że budżetowe i optymalne jest podróżowanie w czwórkę. Koszt kampera, paliwa, jedzenia, kempingu można wtedy podzielić i przy tym nie narzekać na brak towarzystwa 🙂 Oczywiście, na pewno cudownie podróżuje się w większej grupie – ale wtedy koszt wynajęcia odpowiednio dużego kampera jest też znacznie wyższy i może trudniej ustala się plany przy takiej ilości podróżniczych wizji 😉 Z naszych wniosków wynika, że vany i kampery najtańsze są właśnie w wersji 2-4 osobowej. Zawsze można też zabrać namiot/y i rozwiązać problem kamperowej przestrzeni 😉 Tak jak pisałam wcześniej – nie mieliśmy dokładnego planu w jaki sposób podróżować dalej, gdy oddamy kampera w Brisbane. Po drodze zatrzymaliśmy się w bibliotece i umieściliśmy ogłoszenie na gumtree. Przedstawiliśmy się i napisaliśmy, że w tym dniu będziemy w Brisbane, a w tym musimy być na lotnisku w Sydney. Mamy 2 tygodnie i chętnie dołączymy się do grupy, która ma podobny plan i podzielimy wszelkie koszty. Gdy sprawdziliśmy maila na 2 dzień, czekały na nas dwie propozycje od innych podróżników. Ostatecznie, po wymianie mailowej, zdecydowaliśmy jednak, że sami wynajmiemy kampera. W drugą stronę to również świetnie zadziała. Gdy mamy już zarezerwowanego kampera, trochę wolnego miejsca i chęci aby poznać nowe osoby i przy tym zaoszczędzić – zdecydowanie należy odwiedzić gumtree.com.au, umieścić swoje zdjęcie, napisać kilka słów o sobie. Gwarantuję, że na pewno ktoś zainteresuje się Waszą propozycją, a Wy będziecie mieć kilka stówek w kieszeni.

1 (514)

5. Rób zakupy w supermarketach i gotuj.

Aldi, Coles, Woolworth – to markety z których korzystaliśmy najczęściej i robiliśmy w nich większe zakupy. Aldi jest najbardziej konkurencyjne jeśli chodzi o produkty typu makarony, sosy, puszki – ogólnie jedzenie, którego nie musimy trzymać w lodówce. Jeśli chodzi o pozostałe artykuły spożywcze – bardzo sobie chwaliliśmy Coles i Woolworth. Często korzystaliśmy z promocji typu 2 w cenie 1 i kupowaliśmy więcej, na zapas. Czasami oczywiście zdarzyło nam się kupić coś na stacji benzynowej albo w jakimś małym, przydrożnym sklepiku – wiadomo, ceny sa tam odpowiednio wyższe. O cenach produktów nie będę już tutaj pisać – jest masa informacji na ten temat w internecie 🙂
Staraliśmy unikać się jedzenia w knajpach czy resturacjach. Liczyliśmy się z tym, że jedno takie wyjście to zakupy na kilka dni. Bardzo lubimy gotować i to również stanowiło świetny element tego wyjazdu. Nie ma nic bardziej przyjemniejszego, niż poranna jajecznica w parku z widokiem na ocean, czy wieczorne pichcenie na totalnym pustkowiu z kieliszkiem wina. Oczywiście w skład naszej australijskiej diety nie wchodziły tylko jajka, chleb tostowy, makaron i sos ze słoika. Wręcz przeciwnie – próbowaliśmy nowych produktów, które znaleźliśmy na sklepowych półkach i urozmaicaliśmy posiłki warzywami i owocami.

Wieczorne gotowanko na pustkowiu.

Wieczorne gotowanko na pustkowiu.

6. Połącz się ze światem.

Internet. Sporo nasłuchaliśmy się o tym jaki to ten Internet w Australii jest trudno dostępny i drogi. Zaraz po przylocie do Cairns i pierwszych marketowych zakupach, kupiliśmy kartę sim sieci Telstra. Zależało nam na kontakcie ze światem, więc zadzwoniliśmy na bezpłatną infolinię, zarejestrowaliśmy kartę i załadowaliśmy ją za 10$. Jakie było nasze zdziwienie, gdy po jednym sprawdzeniu facebooka dostaliśmy sms-a z informacją, że stan konta wynosi 0. Szczęki nam opadły. Pozostało nam korzystanie z przydrożnych McDonaldów, w których internet był darmowy ale tylko przez pół godziny (choć w niektórych restauracjach dało się korzystać dłużej). Gdy kolejnego dnia robiliśmy zakupy, zauważyłam przy kasie super promocję z tej samej sieci co wyżej opisana. Warunek był taki: należy zrobić zakupy za powyżej 30$, a wtedy za 1$ można otrzymać kartę sim z doładowaniem o wartości 30$. I to się nazywa deal! 🙂 Dopytaliśmy o szczegóły i z najlepiej wydanym 1$ w Australii pomaszerowaliśmy do kampera żeby zarejestrować kartę. Na infolinii tym razem nauczeni na błędzie, zrezygnowaliśmy z opcji dzwonienia i smsów, a wybraliśmy tzw. broadband.
Do tego opcja udostępnienia hotspotu i mamy śmigający internet w całym kamperze 🙂 Przy codziennym użytkowaniu, wystarczyło nam spokojnie do końca wyjazdu 🙂
Polecamy więc sprawdzać marketowe promocje. Tak było w maju/czerwcu 2015 r. Możliwe, że promocja trwa dalej!
Z kolei gdy chcieliśmy przeprowadzić jakieś bardziej obciążające internet zadania, korzystaliśmy z publicznej biblioteki, która znajduje się praktycznie w każdym mieście. Biurko, krzesło, miła atmosferka, można podładować sprzęt i do tego za darmoszkę!

Source: robertodearaujocorreia.wordpress.com

Source: robertodearaujocorreia.wordpress.com

7. Zbieraj rachunki z marketów i tankuj taniej.

Cena paliwa zależy od regionu. Zaczynając podróż w Cairns, a kończąc w Sydney można było zauważyć różnice podczas tankowania. Nieznaczne bo nieznaczne ale jednak były. Podczas robienia zakupów w Coles i rachunku na ponad 30$ otrzymaliśmy zniżkę 4 centy na paliwo na wybranych stacjach. Zwykle na wszelkie kody rabatowe, promocje i inne tego typu dodatki patrzymy z przymróżeniem oka. Paragon wylądował w portfelu. Kolejne zakupy, tym razem w Woolworth i znów ta sama zniżka. Tym razem bardziej zbadaliśmy temat. Okazało się, że można zniżki zsumować i tym samym zaoszczędzić 8 centów na litrze. Na pierwszej partnerskiej stacji zatankowaliśmy do pełna i faktycznie wyszło dużo taniej!
Czasami sprawdzaliśmy również orientacyjne ceny paliwa w internecie. Zdawaliśmy sobie sprawę, że ceny paliwa w dużym mieście mogą być bardziej konkurencyjne niż na małej stacyjce na jakimś… polu 🙂 Gdy wiedzieliśmy, że jedziemy na totalne pustkowie, tankowaliśmy w mieście – nawet jak mieliśmy jeszcze pół baku.
Dowiedzieliśmy się również, że cena paliwa zależy od dnia tygodnia. Najdrożej jest w środy, a najtaniej we wtorki 😉

2015-06-12 09.10.30

8. Śpij za darmo.

Wypożyczając kampera, myśleliśmy, że odpadną nam wszelkie koszty związane z płatnymi kempingami czy caravan parkami. A jednak kilka razy z takich skorzystaliśmy. Z pewnością nie żałowaliśmy wydanych pieniędzy, a raczej bardziej czuliśmy już taką potrzebę żeby zatrzymać się gdzieś na spokojnie 🙂 Stałe podłączenie do prądu, genialna lokalizacja (najczęściej wybieraliśmy takie przy oceanie), dostęp do gorącego prysznica, pralki i często do fantastycznie wyposażonego zaplecza kuchennego czy internetu. W pozostałych przypadkach spaliśmy za darmo. Ściągnęliśmy aplikację wiki camps, ustawiliśmy filtr na bezpłatne noclegi i codziennie rano podejmowaliśmy decyzję dokąd możemy dojechać. Kilka razy aplikacja jednak zawiodła i zamiast gratisowej nocy w ciekawym miejscu trafialiśmy na obszerne parkingi stacji benzynowych czy tzw. rest area 😉
Do najlepszych miejsc w których spaliśmy za darmo należy zdecydowanie kemping w St Lawrence z kicającymi dookoła kangurami i niesamowitym zachodem słońca oraz ukryty w bocznej uliczce parking w Palm Beach niedaleko Sydney. Takich wschodów słońca jak na zdjęciu poniżej po prostu się nie zapomina… 🙂

Wschód słońca w Palm Beach. Coś pięknego.

Wschód słońca w Palm Beach. Coś pięknego.

9. Kupuj owoce i warzywa od rolnika.

Gdy pierwszy raz weszliśmy do supermarketu i zobaczyliśmy jakie są ceny warzyw i owoców, to pomyśleliśmy, że cały australijski wyjazd spędzimy jednak w towarzystwie łatwo ugniatalnego chleba tostowego. Nie no, żartuję. Przechadzając się między półkami, cały czas wracaliśmy myślami do azjatyckich straganów z owocami, mieniącymi się od kolorów i smaków. I do tego jeszcze ten raj cenowy… Supermarket opuściliśmy więc z cytryną i małą paczką pomidorów. Zupełnie przypadkowo zatrzymaliśmy się pewnego razu na trasie przy pawilonie z owocami i warzywami. W sumie to skusiła nas tabliczka z niewiarygodnie niską ceną… dyni. Dyni co prawda nie kupiliśmy, ale w 3 potężnych siatkach wylądowały świeżutkie owoce i warzywa od farmera za równowartość marketowej cytryny i tych 4, małych pomidorków.

M&M'sy dopadły się do tanich owoców i warzyw!

M&M’sy dopadły się do tanich owoców i warzyw!

10. Omijaj płatne autostrady.

Większość australijskich autostrad jest oczywiście bezpłatna. Problemem dla portfela mogą okazać się jednak płatne odcinki, szczególnie występujące na mostach, przedmieściach i w centrum większych miast. Pierwsze potencjalne opłaty pojawiły się przed Brisbane. Aplikacja maps.me nie posiada jednak tej opcji, więc wyznaczyliśmy trasę przez google maps i zaznaczyliśmy: unikaj płatnych dróg. Następnie zapisaliśmy mapę offline i w drogę. Tak samo było z Sydney. Nie tylko jeśli chodzi o cenę np. pojedyńczego przejazdu przez most Harbour ale również parkingi w Sydney są cholernie drogie! Nasza rada? Zostaw kampera w Manly na przedmieściach i złap prom. W ten sposób przemieszcza się wielu mieszkańców do pracy. A my nie dość, że unikniemy niepotrzebnych kosztów, stresów, korków to jeszcze można powiedzieć, że widok opery z promu stanowi sam w sobie atrakcję. O każdej porze dnia 🙂
Pomocne może się okazać również zapisanie grafiki z google, gdzie znajdują się płatne odcinki – szczególnie jak nie mamy dostępu do internetu.

Widok na centrum biznesowe Sydney z pozycji naszego promu :)

Widok na centrum biznesowe Sydney z pozycji naszego promu 🙂

Słowem zakończenia, nie taka też ta Australia straszna jak ją malują! Wiadomo, że po azjatyckich wojażach możemy doznać na początku małego szoku ale nie możemy też popadać w skrajności i skupiać się tylko na tym jak zaoszczędzić każdego dolara 🙂 Warto na pewno przygotować się w jakimś stopniu do wyjazdu, a zastosowanie porad – naszych czy innych blogerów może spowodować, że nie stracimy całej fortuny na odkrywaniu uroków krainy miśków koala. Wszystko jest na pewno kwestią indywidualną i zależy od naszego pomysłu, stylu podróżowania i wielu innych czynników.

Kupiłeś/kupiłaś już bilet? Zrób rozeznanie przed wylotem, a na miejscu łap każdy moment i ciesz się chwilą! Będzie super 😉

Być może chcesz nas o coś jeszcze zapytać w związku z wyjazdem, a może już byłeś/aś w Australii i chętnie podzielisz się jakąś poradą na temat taniego podróżowania po Australii? Zapraszamy do komentowania – będziemy mieć motywację aby pisać więcej! 🙂

ARCHWIUM

Translate »