To był naprawdę dobry rok. Podsumowanie 2015!

By on December 30, 2015

JAKI BYŁ 2015 W ŻYCIU M&M’SÓW?

Rok się kończy, a w nas budzą się wspomnienia. Chęć do podzielenia się tym, co przeżyliśmy na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy. To był szczególny rok, jedyny w swoim rodzaju. Rok w którym urzeczywistniliśmy nasze wspólne marzenie o podróży dookoła świata. 8,5 miesięca nieustannych przygód, poznawania fascynujących miejsc, kultur i ludzi. Najlepsza szkoła życia, gdzie każdy dzień był zupełnie inny od poprzedniego. Gdzie dokonała się w nas wewnętrzna przemiana, a przede wszystkim mnóstwo nauczyliśmy się o nas samych, o miłości do drugiego człowieka, o szacunku do zdrowia, o ustalaniu życiowych priorytetów. Uwierzyliśmy we własne marzenia, wyszliśmy ze strefy komfortu i dokonaliśmy takich kroków i takich działań, żeby móc je z powodzeniem realizować. Uwierzyliśmy, że możemy mieć takie życie jakiego tylko zapragniemy.

MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE W PODRÓŻY.

Naszymi podróżniczymi doświadczeniami dzieliliśmy się z Wami na blogu, facebooku oraz instagramie. Przyznam szczerze, że w momencie zakładania bloga, a było to w lutym 2014 roku podczas pracy we Francji – za żadne skarby świata nie spodziewałabym się, że nasze posty, zdjęcia czy filmy spotkają się z takim pozytywnym odzewem i dołączy do nas tak wiele osób! Nigdy nie zapomnę momentu w którym oficjalnie ogłosiliśmy nasz podróżniczy plan wśród znajomych na facebooku – otrzymaliśmy wówczas mnóstwo pozytywnych wiadomości oraz tym samym dostaliśmy motywacyjnego kopniaka aby dalej działać i zbierać fundusze! Wkrótce po tym otworzyła się dla nas furtka, dzięki której znaleźliśmy idealną pracę żeby zaoszczędzić pieniądze w krótkim czasie…
W 2015 roku do wirtualnej przestrzeni M&M’sów dołączyło multum niesamowitych ludzi. Nasze poczynania nie śledziła już tylko rodzina, przyjaciele i znajomi ale fantastyczna, pozytywna społeczność. Wielokrotnie otrzymaliśmy od Was pełne ciepła, wzruszające wiadomości pomimo że nigdy nie poznaliśmy się osobiście. Przyrzekam, że wydrukuję je kiedyś wszystkie i będą one stanowić dla nas źródło nieprawdopodobnej inspiracji na co dzień.
O M&M’sowych podróżach dowiedzieli się również mieszkańcy Bełchatowa oraz województwa łódzkiego, a to przede wszystkim za sprawą patronatu medialnego Dziennika Łódzkiego. Wszystkie reportaże, wywiady, podsumowania, które skrupulatnie zbierała nasza rodzinka można zobaczyć TUTAJ.

POWRÓT DO PRACY I RZECZYWISTOŚCI.

Druga, krótsza część roku upłynęła (i dalej upływa) na intensywnej pracy. Tej samej, dzięki której zebraliśmy pieniądze i wyjechalismy w podróż dookoła świata. 5/6 dni w tygodniu skupiamy się głównie na niej, więc od jakiegoś czasu nie troszczymy się o nasze internetowe przekaźniki jak należy. Trochę trudno to wszystko pogodzić ale to się zmieni, już niebawem. Jeszcze tylko kilka tygodni i wracamy do Polski z nową odsłoną, z nowymi pomysłami i z nową energią do działania!

Wam za to życzymy mnóstwo determinacji, wiary w marzenia i podejmowania kroków do ich realizacji, otaczania się pozytywnymi ludźmi, rozwijania swoich pasji i odkrywania tych nowych, życia w zgodzie z własnymi przekonaniami oraz zdrowia – bo bez niego za wiele nie zdziałamy! 🙂 Bądźcie lepszą wersją siebie każdego dnia i nie zapominajcie o uśmiechu.

A na koniec wrzucam nasze podsumowanie z 2015 roku (2 podsumowania pojawiły się już wcześniej na blogu):

31 grudnia 2014 roku nadaliśmy nasze plecaki na warszawskim Okęciu i zjedliśmy ostatnie kanapeczki z polskim chlebem, podwójnym serem żółtym i kiszonym ogórem 😉 Grzecznie zajęliśmy nasze miejsca w samolocie lecącym do Kataru i od tamtego momentu:
1. Jedliśmy skorpiony i inne dziwactwa.
2. Przemierzyliśmy kilkadziesiąt tysięcy kilometrów.
3. Poznaliśmy wspaniałych, pomocnych ludzi.
4. W naszych paszportach pojawiły się nowe wizy i pieczątki.
5. Widzieliśmy pochód mnichów o świcie.
6. Dowiedzieliśmy się, że polskie drogi są cudowne.
7. Zmieniliśmy kolor skóry z bladoróżowego na ciemniejszy (różowy ???? )
8. Jedliśmy takie rzeczy, że jak je wspominamy to nasze kubki smakowe mają ochotę eksplodować.
9. Graliśmy w koszykówkę, gdzie strumień wody z obręczy strzelał wszystkim po oczach (po meczu gwarantowany efekt czerwonego oka).
10. Zaczęliśmy uskuteczniać pranie ręcznie i stajemy się PRO w tej dziedzinie.
11. Korzystaliśmy z prysznica w towarzystwie karaluchów o wielkości dwóch paczek od zapałek.
12. Mieliśmy wypadek, w którym nasz bus potrącił motocyklistę.
13. Zepsuliśmy przejściówkę, filtr fotograficzny i humor każdemu, który miał okazję się z nami targować.
14. Złapaliśmy dwa kapcie.
15. Zostaliśmy obrobieni przez bankomat ale szybko wyrównaliśmy rachunki.
16. Wprowadziliśmy kilkadziesiąt haseł do WIFI.
17. Skakaliśmy do wody z lin, drzew i pomostów.
18. Zapłaciliśmy za butelkę whisky mniej niż za coca-colę. (LAOS)
19. Kąpaliśmy się w lodowatej i turkusowej wodzie górskich wodospadów.
20. Ścigaliśmy się naszym kajakiem z łódką laotańskich dzieciaków na Mekongu.
21. Śmigaliśmy po dżungli.
22. Chodziliśmy na nogach, jeździliśmy składakami i góralami, skuterem, tuk-tukiem, busem, mini-vanem, lokalnym autobusem, autobusem sypialnym, metrem, nocnym pociągiem, pływaliśmy tramwajem wodnym, łodzią, łódką, obiektem łódko-podobnym, kajakiem, dętką od traktora i żabką 😉
23. Wariowaliśmy ze znajomymi na lokalnym basenie w Luang Prabang.
24. Zobaczyliśmy więcej krów, świń i bawołów niż w trakcie naszego dotychczasowego życia, a przynajmniej połowa z nich wyszła nam przed maskę.
25. Byliśmy świadkami sytuacji, które można określić jako stan umysłu.
26. Spróbowaliśmy Changa i Beerlao ????
27. Widzieliśmy kilka przepięknych zachodów słońca.
28. Dowiedzieliśmy się, że jedzenie z ulicznych garkuchni smakuje najlepiej.
29. Mieszkaliśmy między innymi w:
– klaustrofobicznym pomieszczeniu, które z trudem mieściło nas i nasze plecaki,
– w pokoju z tak wielkim grzybem na ścianie, że nadaliśmy mu imię,
– w drewnianym domku z werandą i hamakami,
– w pokoju z pluskwami, które odpowiednio wcześnie wykryliśmy,
– w „bazie”.
30. Odwiedziliśmy toalety, z których korzystanie było niezłym wyzwaniem.
31. Pokochaliśmy brak ciepłej wody pod prysznicem i zaprzyjaźniliśmy się z wiatrakami.
32. Gotowaliśmy z tajskimi kucharzami.
33. Zaglądaliśmy do jaskiń.
34. Byliśmy na festiwalu kwiatów.
35. Odwiedziliśmy wiele świątyń i interesujących zabytków.
36. Spróbowaliśmy tubingu.
37. Wiemy jak to jest jechać 2 km przez godzinę z kierowcą, który nie chce się przyznać, że nie zna drogi.
38. Spróbowaliśmy tajskiego masażu stóp (bolało) ????
39. Poczuliśmy moc tropikalnej ulewy na własnej skórze.
40. Przypomnieliśmy sobie, co to znaczy cieszyć się jak dziecko.
41. Nauczyliśmy się zwrotu „nie, dziękuje” w języku tajskim, laotańskim i khmerskim.
42. Nie raz udowodniliśmy sobie, że potrafimy spakować plecak w kilka minut.
43. Pojawił się u nas syndrom „czarnej podeszwy”.
44. Sznurek z praniem stał się nieodłącznym elementem naszego pokojowego krajobrazu.
45. Dosadnie poznaliśmy laotańską „punktualność”.
46. Wiemy, że każdy przeładowany autobus w Azji, zmieści jeszcze co najmniej 10 osób ????

miesiac1

47. Byliśmy wegetarianami przez trzy tygodnie (dieta Dal Bat i MoMo) 🙂
48. Staliśmy 3h w kolejce na granicy, żeby odwiedzić Singapur.
49. Zaprzyjaźniliśmy się z generałem armii kambodżańskiej, który stał się naszym kierowcą.
50. W Kambodży Malwa spuchła na twarzy po ukąszeniach komarów jak bokser po ciężkiej walce.
51. Pokonaliśmy niemożliwe do przejścia ulice w Wietnamie, na których ruch nigdy nie maleje.
52. Malwa stała się męskim fryzjerem.
53. Przejechaliśmy Wietnam z południa na północ wieloma autobusami sypialnymi.
54. Przeżyliśmy już trzy razy Nowy Rok w tym roku (w Tajlandii, w Wietnamie i w Nepalu).
55. Przenieśliśmy się do roku 2072 ale już jesteśmy z powrotem.
56. Przeszliśmy 217 km po Himalajach.
57. Zjedliśmy węża, a Michał wypił jego bijące serce zanurzone we krwi.
58. Piliśmy świeże piwko z beczki na ulicach Hanoi, siedząc na malutkich plastikowych krzesełeczkach.
59. Michał był u hinduskiego fryzjera, który po strzyżeniu zrobił mu masaż głowy, nastawił kręgi szyjne i umył szyję z włosów, na zakończenie posypując talkiem.
60. Zaczęliśmy kolekcjonować bransoletki z każdego kraju, który odwiedzamy.
61. Szaleliśmy cały dzień w wietnamskim parku rozrywki Vinpearl.
62. Widzieliśmy „piramidę” w nepalskiej toalecie. Lepiej nie pytajcie jak wyglądała…
63. Malwa zasnęła na skuterze jako pasażer i jako jedyna z grupy mogła normalnie spać na wysokości 4850m.
64. Zaczęliśmy korzystać z couchsurfingu pełną parą.
65. Michał zgubił nocny autobus w Wietnamie po czym dogonił go na skuterze z nowopoznanym Wietnamczykiem.
66. Pokonaliśmy najwyższą przełęcz na świecie dostępną na szlaku turystycznym Thorong La (5416m).
67. Jechaliśmy nepalską kapsułą śmierci (czyt. autobusem), w której działa tylko klakson i hamulec 😉
68. Przekroczyliśmy już granicę ośmiu państw.
69. W tajskiej dżungli widzieliśmy kobrę królewską, która pływała w tym samym jeziorze co my.
70. Oglądaliśmy tajski boks na żywo.
71. Widzieliśmy jedną z najsłynniejszych plaż na świecie (Maya Beach).
72. Kilka razy małpy jadły nam z ręki.
73. Na wysokości 3900m. w śniegu znaleźliśmy kijek do robienia selfie.
74. W Wietnamie dostaliśmy Ipada jako spóźniony prezent ślubny od naszego anioła Quy’a.
75. W Himalajach lokalne psy eskortowały nas przez kilka kilometrów.
76. Widzieliśmy jak wyglądają szczury żyjące w biedzie (potargane, wolne i poprzetrącane) i szczury żyjące w dobrobycie (wielkie, z regularną ładnie ułożoną sierścią, szybkie i zwinne).
77. Michał golił swój półtora miesięczny zarost maszynką jednorazową przez godzinę.
78. Byliśmy masowani przez niewidomych masażystów.
79. Mieszkaliśmy między innymi:
– w bambusowej chatce na wodzie,
– w domku w dżungli,
– w glinianej lepiance z dziurami w ścianie,
– w licznych klaustrofobicznych pokojach bez okien,
– w pokoju, w którym w nocy temperatura zamrażała naszą wodę w bidonach,
– w domu z Malajską rodziną,
– w hostelu, w którym szczury zawsze się chowały jak schodziliśmy po schodach (wstydnisie),
– w pokoju, w którym poziom wilgoci był większy niż w saunie parowej,
– w tradycyjnym jawajskim domu z Langitem i jego mamą,
– w pokoju, w którym, żeby wyjrzeć przez okno trzeba było stanąć na sedesie
– w luksusowym apartamencie na 24 piętrze w Kuala Lumpur.
80. Piliśmy najgorsze lokalne wino w życiu.
81. Michał często nuci ł marsz weselny ale na tym nie zarabiał.
82. Widzieliśmy tuningowane riksze w Melace. Świeciły i grały jak w lunaparku.
83. Zakumplowaliśmy się z lekarzem medycyny tybetańskiej.
84. Wypiliśmy najmocniejszą kawę w życiu (Mustang Coffee) – w której skład wchodzi 90% rumu i 10% kawy. (Po pierwszym łyku wszyscy pijący kawę zaczęli kaszleć).
85. Dowiedzieliśmy się, żę Roti Cannai to najtańsze śniadanie w Malezji.
86. Byliśmy w Muzeum pozostałości po wojnie w Wietnamie, potem nie mogliśmy dojść do siebie przez dwie godziny.
87. Michał ugotował obiad dla naszych hostów, byli zachwyceni.
88. Rozbudowaliśmy nasze umiejętności negocjacyjne, już nie negocjujemy, teraz ustalamy cenę.
89. Zostaliśmy ekspertami ds. obecności pluskiew w hotelowych łóżkach.
90. Wysłaliśmy do Polski paczkę dla której uszyto na poczcie skrojony na miarę pokrowiec.
91. Widzieliśmy stado sępów rozszarpujących padlinę. Fuj!
92. Odwiedziliśmy doroczny festiwal lokalnej kultury na tajskiej wyspie Koh Lanta.
93. Widzieliśmy spadającą lawinę.
94. Zdarzyło się kilka razy, że poszliśmy ze zmęczenia spać przed 19.
95. Jechaliśmy autobusem turystycznym w którym byliśmy jedynymi turystami.
96. Szliśmy w nocy po górach przy temperaturze -27.
97. Kąpaliśmy się w Morzu Południowochińskim, Zatoce Tajlandzkiej i Morzu Andamańskim.
98. Snurklowaliśmy w lazurowych zatoczkach i skakaliśmy „na bombę” z łodzi.
99. Spędziliśmy niezliczoną ilość godzin na bujaniu się w hamaku myśląc o życiu.
100. Jedliśmy najlepsze owoce morza w życiu, przyrządzane na naszych oczach.
101. Widzieliśmy w rzece w centrum miasta płynącą jaszczurkę wielkości małego krokodyla.
102. W Nepalu jechaliśmy taksówką w której drzwi otworzyły się na zakręcie.
103. Malwa ze swojej długiej chusty potrafi stworzyć już co najmniej 5 różnych kreacji na każdą okazję.
104. Byliśmy na nocnym safari w dżungli.
105. Widzieliśmy jak ludzie rozładowywali ciężarówkę z butlami z gazem wysypując je ja kartofle.
106. Jeździliśmy klimatową terenówką z lokalsami w poszukiwaniu pięknych widoków na wybrzeżu Jawy.
107. Ugotowaliśmy się w Indonezyjskim pociągu.
108. Zobaczyliśmy, że usmażone krowie jelito na talerzu wygląda zupełnie jak plasterek pomarańczy.
109. Dotknęliśmy jednego z największych stalaktytów na ziemi.
110. Widzieliśmy las rododendronowy.
111. Mogliśmy zobaczyć na własne oczy kilka ośmiotysięczników w Himalajach.
112. Tańczyliśmy z lokalsami na nepalskiej imprezie.
113. Zamówiliśmy kurczaka, a dostaliśmy skórę.
114. Jechaliśmy busem, w którym podłoga parzyła przez buty.
115. W Indonezji czuliśmy się jak celebryci, co chwilę ktoś chciał zrobić sobie z nami zdjęcie.
116. Widzieliśmy niepowtarzalne wschody słońca nad Angkorem w Kambodży i Wulkanami Indonezji.
117. Odkrywaliśmy uroki Chinatown w KL o trzeciej w nocy. (W rezultacie nie widzieliśmy żadnych bo było ciemno i niemiło).
118. Spacerowaliśmy chodnikiem, na którym ciężko było nie nadepnąć na karalucha.

IMG_0213_HDR
119. Wspinaliśmy się na czynne wulkany na Jawie.
120. Jechalismy po ciemku starymi becakami, bez hamulców, po ruchliwej indonezyjskiej drodze .
121. Praliśmy całą noc w muzułmańskiej łazience .
122. Byliśmy w sklepie , w którym były tylko banany.
123. Uzależniliśmy się od kawy z avocado .
124. Płynęliśmy publicznym techno promem .
125. Braliśmy udział w autobusowym rajdzie.
126. Przeprowadziliśmy nerwową szarpaninę z taksówkarzami z Denpasar, którzy nie chcieli oddać nam plecaków.
127. Przeżyliśmy polską imprezę na jednej z wysp Indonezji.
128. Widzielismy grzechotnika, który pełzał 1,5 metra od nas.
129. Pływaliśmy z żółwiami.
130. Pływaliśmy łodzią ze starym oknem wmontowanym w dno.
131. Kąpaliśmy się w basenie miejskim w Cairns.
132. Objedliśmy się europejskim jedzeniem w Kucie i przez kilka godzin leżeliśmy jak beczki.
133. Widzieliśmy bawiące się w oceanie delfiny.
134. Wypożyczyliśmy kampera za 1$ dziennie.
135. Pokochaliśmy pichcenie w kamperowej kuchni.
136. Leżelismy na łące między kangurami.
137. Obserwowaliśmy wyczyny australijskich surferów.
138. Wylegiwaliśmy się na hawajskich plażach.
139. Spędziliśmy dzień dziecka w australijskiej bibliotece.
140. Widzieliśmy koalę na wyciągniecie ręki.
141. Byliśmy zachwyceni wizytą szopa pracza w South Lake Tahoe (nic nie wyprał).
142. Gadaliśmy z papugami, głaskaliśmy je po piórkach i podziwialiśmy ich śmieszne ruchy .
143. Złapaliśmy zajawkę na boogie boarda i ujarzmialiśmy hawajskie fale.
144. Widzieliśmy jak można oczyścić duszę i zmyć grzechy w balijskiej świątyni.
145. Popijaliśmy sok ze świeżego kokosa z widokiem na bajecznie zielone tarasy ryżowe na Bali.
146. Austalijskie niebo pokazało nam piękny spektakl gwiezdny i odkrylo drogę mleczną.
147. Szaleliśmy na skuterze wodnym po jeziorze Tahoe.
148. Jechaliśmy Fordem Mustangiem po słynnej route 66.
149. Celebrowalismy naszą II rocznicę ślubu w obrotowej restauracji w Las Vegas.
150. Staliśmy na krawędzi Wielkiego Kanionu.
151. Spaliśmy na dziko w samochodzie i namiocie.
152. Byliśmy na zlocie amerykańskich muscle cars.
153. Zrobiliśmy wolontariat pomagając w sadzie limonowym na Hawajach.
154. Widzieliśmy największe ropuchy na świecie (wyskakiwały z traw i straszyły Malwę).
155. Woziliśmy się w traktorku z przyczepką (były kłótnie o kluczyki).
156. Znajomy naszej hawajskiej rodzinki przygotował dla nas grochówkę i kaczkę, żebyśmy mogli poczuć dom.
157. Nagraliśmy podcast o podróżach z naszym hostem w Reno – Brianem.
158. Przeżyliśmy burzę piaskową w Dolinie Śmierci.
159. Widzieliśmy kojota w odległości 1 metra (całe szczęście byliśmy w aucie).
160. Przytulaliśmy się do ogromych kalifornijskich sekwoi.
161. Odczuliśmy co to znaczy piekło w Dolinie Śmierci.
162. Jeździliśmy rozklekotanym starym pick-upem w którym nie działał pierwszy bieg.
163. Sprawdziliśmy jakość Greyhounda w USA.
164. Przejechaliśmy trasę od Cairns do Sydney w Australii.
165. Wypiliśmy truskawkowego szampana w parku w centrum Sydney.
166. Szliśmy szlakiem przez wodę w The Narrows w Parku Nardowym Zion.
167. Przegadaliśmy pół nocy w kamperze Polaków mieszkających w Australii.
168. Dostaliśmy od pani Renaty i Pana Wiesława kabanosa i domowy dżem figowy.
169. Zrobiliśmy wszystkim niespodziankę i wróciliśmy do Polski.
170. Michał złamał stopę 3 dnia po powrocie z podróży.
171. Obżeraliśmy się polskimi specjałami bez umiaru.
172. Pojechaliśmy ze znajomymi na kilkugodzinny piknik, a obudziliśmy się następnego dnia w namiocie.
173. Poszliśmy ze znajomymi na kilka drinków i piwek do Gościńca, wyszliśmy o 3, a obudziliśmy się wszyscy w Zakopanem 😉
174. Zorganizowaliśmy spotkanie z WZP w Bełchatowie.
175. Zebraliśmy prawie tysiąc złotych dla Teka i jego rodziny w Nepalu. Dziękujemy też naszym przyjaciołom, którzy pomagali nam w zbiórce.
176. Zaczęliśmy tworzyć kronikę z podróży wraz ze wszystkimi bibelotami, które przywieźliśmy.
176a. Wywołaliśmy 831 zdjęć.
177. Michał rehabilitował stopę przez 1,5 miesiąca pod czujnym okiem speców z DOLOR.
178. Wróciliśmy do naszej starej pracy w UK.
179. Odwiedziliśmy Dagmarę i Karola z którymi mieszkaliśmy 2 lata temu w Birmingham.
180. Pierwszy raz w życiu byliśmy w restauracji z gwiazdką Michelin.
181. Ścigaliśmy się na profesjonalnym torze kartingowym i byliśmy na podium.
182. Stworzyliśmy polskie święta zagranicą.
183. DOWIEDZIELIŚMY SIĘ JAK BARDZO CHCEMY ŻYĆ W POLSCE, DO KTÓREJ NIEBAWEM WRACAMY.

Do zobaczenia!

Do zobaczenia!

A jaki był dla Was 2015 rok? Podzielcie się chociaż jednym zrealizowanym marzeniem/przygodą/podróżą/czy czymś zwariowanym żeby dać inspirację nam i innym!

ŚCISKAMY MOCNO I DO ZOBACZENIA W 2016 ROKU KOCHANI!

 

ARCHWIUM

Translate »